fbpx

Moje ulubione gatunki ludzi

Jakiś czas temu zanotowałam sobie pomysł na post pt. „Co to znaczy być człowiekiem z charakterem?”. To pytanie zaprząta mi głowę od naprawdę dawna. Zastanawiam się nad tym, ale stworzenie listy cech składających się na to, co nazywamy potocznie „charakterem” lub decydujących o tym, że określamy kogoś „charakternym”, nie przychodzi mi łatwo.

Podeszłam więc do tego zagadnienia od trochę innej strony, zaczynając najprościej: od nazwania cech, które cenię w ludziach i które uważam za wartościowe. Tak oto powstała pierwsza wersja unikatowej listy moich ulubionych gatunków ludzi.

Asia czyli odpowiedzialność za słowa

W gimnazjum miałam koleżankę – Asię. Asia zrobiła coś, co wzbudziło w nastoletniej mnie wielki podziw i co wpłynęło w znaczącym stopniu na moje późniejsze losy. Otóż pewnego dnia zagadałyśmy się z Asią w szkole na przerwie o filmach. Zapytała, czy widziałam już tę nową ekranizację biografii Edith Piaf. Powiedziałam, że niestety nie, a ona na to, że w takim razie muszę koniecznie zobaczyć i że przyniesie mi na jutro DVD (lata dwutysięczne forever <3) z tym filmem.

I wiecie co? Wiecie co?! Ona następnego dnia naprawdę to zrobiła. Naprawdę przyniosła mi tę płytę. Powiedziała, że coś zrobi i o tym pamiętała! Uwielbiam takich ludzi, którzy „jak powiedzą, tak zrobią”, którzy pamiętają o tym, że mieli coś do kogoś przesłać, że obiecali przyjść na twoją imprezę/wystawę/cokolwiek, że do czegoś się zobowiązali względem drugiej osoby i z tej obietnicy się wywiązują. I ktoś może powiedzieć, że nie o to chodzi, że płyta z Edith Piaf czy przesłanie linku do piosenki to bzdura i że najważniejsze to „móc na kogoś liczyć w tych WAŻNYCH sytuacjach”.

A ja na to mówię, że raczej tak nie jest. To znaczy: ludzie chętnie okazują pomoc w spektakularny sposób, kwestują na rzecz schroniska dla psów, dzwonią, gdy jesteś w szpitalu i tak dalej… Chyba wszyscy lubią czuć się ważni i niezastąpieni, w związku z czym chętnie towarzyszą sobie nawzajem w “tych WAŻNYCH momentach”. Dużo trudniej, tak myślę, jest wypełniać drobne zobowiązania i obietnice, których się podjęliśmy w biegu między jedną własną sprawą a drugą. Dlatego wielkie dzięki wszystkim wspaniałym osobom, które odpisują na maile, oddzwaniają w pierwszej wolnej chwili na twój telefon i pamiętają o tym, że obiecali podesłać ci numer telefonu do tego naprawdę świetnego fryzjera. Czy mylę się, twierdząc, że na tym właśnie polega dostrzeganie drugiej osoby?

Julia czyli bycie, gdzie trzeba

Bardzo lubię książkę Antoniego Libery „Madame”. Jednym z fragmentów, które szczególnie zapamiętałam, jest charakterystyka jednego z bohaterów. Jest on opisany jako taki człowiek, z którym można było się umówić na drugim kontynencie, na trzecią środę listopada, na dwa lata wprzód i on by się tam na pewno stawił: w umówionym miejscu, o umówionym czasie. Mam wielką przyjemność znać osobiście kilka takich osób, na czele z moim własnym ojcem i moją przyjaciółką Julią. Tacy ludzie jak oni są cukrem tej ziemi.

Łukasz czyli klasa

Dwa lata temu w czerwcu, pod koniec roku akademickiego przydarzyła się taka sytuacja: w ostatnim tygodniu zajęć, tuż przed sesją, przyszłam na konwersatorium filozoficzne. Pod drzwiami do sali wykładowej zastałam kilka osób z grupy, pochylonych nad jakąś książką. Zapytałam, co tam mają ciekawego, okazało się, że jeden z chłopaków wpadł na pomysł, aby na koniec roku podziękować profesorowi, który rzeczywiście prowadził wyjątkowo wartościowe zajęcia, i w imieniu grupy kupił dla niego książkę.

Prosił, żeby wszyscy podpisali się pod dedykacją. Zdążyłam się również dopisać, zaraz potem przyszedł już profesor i rozpoczął zajęcia. W połowie konwersatorium prowadzący zarządził przerwę. Podeszłam do Łukasza, który stał za pomysłem uhonorowania profesora i zapytałam, czy mogę dorzucić się do tego prezentu. Łukasz akurat jadł kanapkę i miał pełne usta, więc nie odpowiedział. Zamiast tego wykonał gest. Gest, który poraził mnie swoją godnością, wzniosłością i klasą: machnął ręką.

Ale jak on tą ręką machnął! Do dzisiaj pamiętam ten obraz i do dzisiaj podtrzymuję to wspomnienie jako definicję klasy. Są ludzie, którzy potrafią powiedzieć życiu: „reszty nie trzeba”. I ja takich ludzi bardzo szanuję i tulę mocno.

Siekierą w łeb czyli lojalność

Pamiętacie, jak w przedszkolu albo w podstawówce umawiało się z najlepszą przyjaciółką lub przyjecielem, że: „Kasia, od dzisiaj nie lubimy tej Zośki!” albo: „Kasia, umawiamy się, że do końca tego roku będziemy siedzieć razem w autokarze”?

Taka bezkompromisowa sztama i lojalność jest absolutnie super. W zasadzie lojalność to chyba dla mnie najważniejsza cecha, która decyduje o tym, czy w ogóle znajdę dla danej osoby miejsce w swoim życiu. Uwielbiam ludzi, którzy poszliby z siekierą rozrąbać łeb komuś, kto skrzywdził bliską im osobę.

Uwielbiam moją przyjaciółkę, która pewnego dnia, gdy zastała mnie zapłakaną, zadeklarowała, że: „weźmie metalowy pręt i walnie tego gościa w pałę”. Tak, wiem, już nieraz zarzucano mi agresywne podejście i w ogóle wyzywano od patolki za głoszenie takich poglądów. Ale ja tak uważam i już. I sama nie miałabym do siebie szacunku, gdybym w obronie najbliższych nie była gotowa na wszystko.

„Coś do pisania” czyli próba ognia

Ile razy zdarzyło się Wam, że ktoś pożyczył od Was „coś do pisania”? A ile czasu zajęło Wam nauczenie się, że nie powinniście tego robić, bo to „coś do pisania” już nigdy potem do Was nie wraca?

Plotka głosi, że są ludzie, którzy zwracają pożyczone rzeczy. Nie mam na to dowodów, ale moja wiara w ich istnienie jest wielka. I jeśli spotkacie kogoś takiego, to się go trzymajcie.

Lajk czyli szczodrość

Jest taka kategoria ludzi, których nazywam: „obczajasz-a-nie-lajkujesz”. Wiadomo, nie żyjemy tylko po to, żeby reagować na posty znajomych w internecie, ale namiętne śledzenie czyichś zdjęć/postów/innych aktywności i nie dawanie żadnego znaku swojej obecności na ich profilu przypomina mi trochę podglądanie kogoś przez dziurkę od klucza.

Nie skąp lajków w internecie, nie skąp lajków w życiu. Niby mała głupotka, ale uwierzcie mi, że zostawienie małego śladu w postaci kciuka, uśmiechu czy komentarza pod jakąś treścią, która Was zainteresowała lub się Wam spodobała, jest bardzo classy.

Na koniec

Samo nazwanie i uporządkowanie tych typów i ich cech charakterystycznych, które cenię, nie było wcale łatwe. A przecież nie na tym polega największe wyzwanie. Bo z tymi wspaniałymi cechami jest trochę jak ze zbieraniem tazosów z pokemonami. Chodzi o to, żeby mieć je wszystkie.

~K.

Proponowane teksty