fbpx

Let the sky fall, when it crumbles*

Kiedy przyjdzie najostatniejszy z ostatnich i najostateczniejszy z ostatecznych dni, kiedy już nie będzie miało znaczenia, czy wtedy to ja się spóźniłam, czy Ty za wcześnie wyszedłeś. Wtedy wszystko Ci opowiem, obiecuję.

Na razie nie mogę dać Ci nic oprócz tej obietnicy. Tylko, żebyśmy się dobrze zrozumieli: nic nie stoi nam na przeszkodzie, moglibyśmy się w każdej chwili zdzwonić, zobaczyć, pośmiać (zawsze lubiłam się z Tobą śmiać, szczególnie z Tobą). To ja świadomie nie chcę na to pozwolić, nie chcę pozwolić, żeby cokolwiek się teraz wydarzyło między nami. Nie chcę dać Ci niczego mniejszego od wieczności. Gdybym dała Ci cokolwiek innego niż wieczność, sama przed sobą przyznałabym się do porażki. Dzisiaj mam dla Ciebie tylko tę obietnicę: że kiedyś tak.

Odkąd pamiętam, najbardziej na świecie bałam się tylko jednej rzeczy: śmierci kogoś z rodziny. W dzieciństwie zdarzało się, że płakałam przez sen tak głośno, że budziłam tym rodziców. Bo śniło mi się, że umarli. Cały czas się tego boję i wiesz, co? W takich chwilach, gdy napad lęku jest bardzo silny i przysłania swoim rozmiarem całą resztę świata, zawsze wtedy wyobrażam sobie, że łapię kogoś za rękę. Widzę ten moment, gdy coś złego się dzieje, a przy mnie jest ktoś, kogo mogę złapać z całej siły za rękę.

Pamiętasz, jaka jest moja ulubiona piosenka? Nie, nic się nie zmieniło. Nadal lubię uciekać myślami w ostateczność, lubię dotknąć myślą tego skraju wszystkiego, za którym nie ma już nic i przestraszyć się tego. Pamiętam, że raz, tylko raz, wydawało mi się, że jestem w stanie wyobrazić sobie jak wyglądał świat, zanim powstał. Ale nie wiem, czy tak rzeczywiście było, bo może wcale nic takiego sobie nie wyobraziłam i tylko zmyślam. Dlaczego o tym wspomniałam? Nie wiem, w sumie chciałam napisać tylko jedno: on by z żalu świat podpalił.

Ostateczność wyobrażam sobie w płomieniach. Sądzę, że koniec świata polegać będzie na pożarze. To byłoby logiczne. Czekaj na mnie wtedy, wszystko jedno gdzie. Gdy wybuchnie pożar, bądź tak miły i nie płoń, dopóki do Ciebie nie dołączę.

Pamiętasz, jak skończył się Fightclub? (tak – podobał mi się ten film, tak – już się o to kłóciliśmy). Albo Przyjaciel do końca świata? Aha, nie widziałeś, no to zobacz sobie kiedyś, warto. W każdym razie czegoś takiego się właśnie spodziewam.

Put your hand in my hand and we’ll stand.

Proponowane teksty